środa, 29 sierpnia 2012

Zabawa z przyjaciółmi

Dobra, chcę Wam opisać już na początku rodziny Tamy, Malki, Chumviego i Kuli ;D
Tama i Malka mieli dwie córki-Cilię i Serikali. Cilia razem z Guardianem mieli syna Waziego. Natomiast Serakili miała męża Uwiano. Mieli tak samo jak Cilia mieli syna Uhakiego. Chumvi i Kula mieli dwie córki i jednego syna. Najstarszy była córka Upweke.Druga była również córka Fallasia. Najmłodszy synek Malaji.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Lwiątka podeszły do wodopoju i zobaczyły swoich przyjaciół. Wazi, Uhaki i Fallasia odpoczywały, Malaji droczył się z zzechniętym liściem.
-O, cześć!-krzyknął Malaji
 -Hej Malaji!-Krzyknął Jim i Simvu
-Co tam u Was?-zapytał Wazi
-A nic ciekawego-odkrzyknął Simvu
-To już nie można pobawić się z przyjaciółmi?-zażartował Jim. Ukradkiem spojrzał na Fallasię.
-Nie, no oczywiście, że można-powiedziała Fallasia i lekko się zaczerwieniła.
-A gdzie jest Upweke?-zapytał Simvu
-Jak zwykle siedzi gdzieś sama. Nie jest złam po prostu ma taką naturę-powiedziała lekko zawiedziona Fallasia
-No właśnie. Chciałem, zieby pośła ż nami, ale ona poleciała gdzieś daleko na śkały-Wyseplenił Malutki jeszcze Malaji.
-Szkoda, bo z nią jest fajnie-powiedział Simvu
-Przyznaj, zakochałeś się niej!-Krzyknął Uhaki
-N-nie! Nie zakochałem się w Upwece!-krzyknął Simvu!
-To akurat prawda. Wypytywałem mojego kuzyna, ale zostanie samotnym Księciem do końca życia. I będzie starym lwem z jaszczurką!-zakpił Jim z kuzyna-A ja przejmę królestwo! I będę takim królem, że każdy będzie mnie uwielbiał! A dziewczyny będą na mnie leciałłyyyy...yy...to...to znaczyy-rozmarzony Jim zapomniał że jest w śród kolegów.
-Hahaha! sam się wkopałeś, kuzynie!-zaśmiał się Simvu-Po pierwsze, królem jest mój tata, a królową mama. Ja jestem Przyszłym Królem. Po drugie-
-Po drugie my też tu jesteśmy, Simvu nie zakochał się w mojej siostrze, i wszyscy będą żyć długo i szczęśliwie. Ale nawet zabawne było to z jaszczurką, J-jim-ledwo wypowiedziała imię kuzyna Księcia i zaczerwieniła się po uszy.
-Ech, no dobra, ale co chcecie robić?-zapytał Simvu
-Zapasi-krzyknął Malaji i skoczył na Simvu
Następne godziny lewki spędziły na "zapasiach"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Może jeszcze dzisiaj dodam rysunki (pokolorowane!) lwów, tych tam na górze ^^

niedziela, 26 sierpnia 2012

Konkurs!!!!

Jak obiecałam, zrobiłam konkurs
W niektórych zadaniach będzie takie coś, co znajdziemy tylko na moim blogu ;D


1.O kogo chodzi?
a)Ma jasną sierść, czerwone oczy, niezbyt dobra w polowaniu
b)aAnra
c)Ma ciemną sierść, zielone oczy, bujną grzywę, a jego ojciec nie jest znany
d)mCviuh
e)Kocha ptaki
f)kalMa

2.Poniższe lwiątka są dziećmi...
-Jim
-Simvu
-Simba
-Ahadi
-Mheetu
-Kiara

-Vitani
-Kopa
-Kiara
-Mohatu
-Sarafina
-Simba
-Sarabi
-ojciec/matka nieznani (opcja może być przy wielu lwiątkach)
-Kovu
-Mufasa
-Dalia
-Nala


3.Popraw życiorys Ziki ;D
Jest córką Denikola i Arany. Jej ojciec zmarł w czasie ciąży. Matka podczas porodu. Zika zamieszkała samotnie w Tajemniczej Krainie. Chciała zostać Królową. Pewnego razu przyszedł do nieznany lewek. Nie wiedział, że Zika tam mieszka. Na początku warczała, potem skradała się za nim. Gdy usłyszała głosy lwów z rodziny nowego przybysza, uciekła od Simvu. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła. Simvu podszedł do wodopoju, a Zika rzuciła się na niego. Po chwili przestała. Simvu powiedział coś, co jeszcze bardziej rozjuszyło lwiczkę, chciała się na niego rzucić, ale oba lwiątka usłyszały głosy lwów ze stada Simvu. Na koniec powiedziała "Jeszcze się policzymy!".


4.Czy te lwy istnieją? W mojej i ogólnej wersji ;D
Jim...?
Vitani...?
Denikol...?
Arana...?
Linua...?

Koniec! Powodzenia :DD

Na koniec chcę Was o coś poprosić. Wybierzcie sobie lewka. Każdy jednego, czyli jak ktoś  już wziął np. Simbę, to Simba jest już zajęty. Bierzemy innego :D Wymyślcie jakiego, nie będę się rozpisywać.xD. Tylko taki żeby był na google grafika czy czymś xD.I druga. Czy wiecie jak na Gimpie robi się gify? Co trzeba kliknąć...? To ważne, bo jak nie znajdę, to nie będzie Gifów...
A teraz nagrody :
1 miejsce-Dyplom, 3 gify (jak będę wiedziała jak je zrobić!), polecenie bloga, dodanie do obserwatorów, mój rysunek wybranego przez Cb lwa!
2 miejsce-Dyplom, 2 gify (jak będę wiedziała jak je zrobić!),polecenie bloga, mój rysunek wybranego przez Cb lwa!
3 miejsce-Dyplom, gif (jak będę wiedziała jak go zrobić!),  mój rysunek wybranego przez Cb lwa!

No właśnie i jak skończycie odpisywać na pytania, napiszcie jakiego lwa wam narysować! Papaaaa! Powodzenia!

Dobry kumpel i kuzyn-Jim

Okej, konkurs zrobię dzisiaj ;D Od razu mówię: nie napalajcie się tak na nagrody bo to mój pierwszy blog, a co za tym idzie, konkurs. Tu na dole macie notkę:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-COOOOOOOOO??!!!-wrzasnął Jim
-Nie drzyj się tak. Jeszcze ktoś Nas usłyszy-mruknął Simvu
-Ale...naprawdę? Nie żartujesz sobie ze mnie?
-No mówiłem Ci że nie.
-O RANY. Czyli na serio spotkałeś się z tą...Ziną?
-Nie Ziną, tylko Ziką.  I tak. Na początku była grożna, a potem trochę łagodniejsza-dodał Mały Książę.
-Podrapała Cię? A ty się nie broniłeś? Hahah, ta po prostu?-zadrwił z kuzyna Jim
-Jim! To była dziewczyna! I lepiej gadaj, czy wiesz coś o stadzie babci Ziry-burknął zdenerwowany Simvu.
-No dobra. Tata mi za wiele nie mówił, jedynie tyle że kiedyś został niemal zabity przez mamę mamy, czyli babcię Zirę, a potem sępy chciały go pożreć, ale jakieś lwice je przegoniły. Nie zauważyły go. Ptaszyska przestraszone wzięły go w dzioby i wyniosły daleko, daleko od Lwiej Ziemi. Znalazł się w jakiejś rozpadlinie pod ziemią.
-Aha...Czyli to trochę tak, jakby babcia była zła, co?
-No nie, wiesz?! Gdyby nie wędrówki i poszukiwania stada taty nie rozmawiałbyś tu ze mną! Gdyby babcia naprawdę zabiła tatę, mama być może nigdy nie miałaby dzieci!-wkurzył się Jim
-O, właśnie, skoro już mówimy o twojej mamie, mówiła Ci coś?-zapytał niewzruszony lewek
-Jedynie tyle że najwięcej zawdzięcza Twojej rodzinie, głownie Kopie, czyli mojemu tacie i Kiarze, twojej mamie. Gdyby nie oni pewnie dalej walczyłaby z babcią przeciwko dziadkowi Simbie. O rany, czyli moje życie było zagrożone przez cały czas!-jęknął przestraszony Jim-Mówiła jeszcze że miała brata Nukę
-Mi też tata tak mówił.
-No, i nic więcej.
-Tyle? No dobra to lećmy do wujka
Gdy doszli, natychmiast podbiegli do Kopy.
-Cześć tato-przywitał się syn
-Cześć wujku-przywitał się siostrzeniec
-No cześć dzieciaki co was tu sprowadza? Jim, dopiero co wyszedłeś na sawannę!-zdziwił się
-No tak ale spotkałem Simvu i mamy pewne pytanie
-Ta? O co chodzi?
-Jak było w czasach babci Ziry i Dziadka Skazy?
I moment potem jęknął z bólu. Simvu nadepnął mu na łapę.
-Co ty wyprawiasz?!-syknął do przyjaciela-to znaczy, Jim chciał zapytać jak się-
-Przepraszam Was maluchy, ale idę na polowanie. Pogadamy jak wrócę!-Krzyknął i wyleciał ze skały.
-To było do przewidzenia. Jak mogłeś powiedzieć o tym tak prosto z mostu?!!
-A niby jak miałem zapytać?
-Eeeechhh, no dobra, chodzmy się pobawić.Może potem uda nam się kogoś podpytać-Bąknął Simvu i razem z przyjacielem wybiegli na zewnątrz.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rysunek mój, może nie za ładny ani nie pokolorowany, ale jest.xD. Simvu jak jakiś cielak wyszedł.xDD.

sobota, 25 sierpnia 2012

Konkurs i Zwierzenia Simvu

Hejka! Zastanawiałam się, czy nie zrobić konkurs. Jak już, to będzie mega prosty. Są ankiety na ten temat. Ja z chęcią go zrobię, ale nie wiem czy ktoś go będzie chciał rozwiązać.xD. A tu będzie nota:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Simvu obudził się dość póżno. Nie mógł wczoraj usnąć.Dużo rozmyślał o spotkaniu z Ziką. Tak szybko się spłoszyła!
-Że też ciocia, wujkowie i tata musieli przyjść akurat w tym momencie...-pomyślał-Coś w niej było. Takiego...niesamowicie dzikiego. Była taka silna i grożna...ale miała swoje powody.Mówiła coś o swojej mamie? Ze uwielbiała mamę taty i tatę cioci Vitani? O co w ty, chodzi?-młody postanowił podpytać dyskretnie swoich bliskich, a zwłaszcza tatę i ciocię o ich dawne stado.
I tak też się stało, nazajutrz podbiegł radośnie do taty
-Tatooo, powiesz mi o czyyymś?-zapytał przymilnym głosikiem
-A co chcesz wiedzieć?-zapytał Król
-Ym...no bo wiesz...-jąkał się Simvu
-Noo o co chodzi? Język połknąłeś?
-Ym..chciałem cię zapytać jak było W TWOIM DZIECIŃSTWIE-powiedział wszystko jednym tchem
-W moim? Wiesz...nie za fajnie. Mieszkaliśmy na Złej Ziemi i w ogóle...-Kovu nie wiedział czy może powiedzieć o wszystkich drakach, walkach i wpajaniu mu przez Zirę tych wszystkich złych rzeczy...
Nie, Mały Książę jest za mały!-pomyślał
-Simvu będę z tobą szczery. Jesteś jeszcze za mały na takie rzeczy, opowiem Ci kiedy indziej. Wiem, że uwielbiasz takie historie, ale-
-Spokojnie, tata. Jeśli mówisz mi że jestem za mały to tak jest.  Nie podrosnę o jakieś kilka lat w jednej chwili.
-Jestem z Ciebie naprawdę dumny. Rośnie mi tu prawdziwy Król!
To była tylko część planu lewka. Normalnie to by się naburmuszył i uciekł gdzieś daleko (ale nie za). Mały wiedział że Kovu tak zareaguje. Teraz może nawet  wcześniej dowie się o wszystkim!
Niestety, wcześniej nie znaczy za minutkę, ani godzinkę. Znudzony Mały Książę pobiegł na Lwią Skałę w poszukiwaniu Vitani. Zastał po drodze Jima.
-Cześć kuzynku! Są twoi rodzice w skale?
-No cześć Simvu! Mamy nie ma, jest tylko tata. Chcesz coś od niego?
-Nie, nie, nic takiego
-Ja widzę, oszukujesz mnie! Powiedz o co chodzi. Proszę.
-Wiesz ja tylko...ten tego...
-Simvu to coś poważnego? Jeśli tak to nie mów. Każdy ma prawo zachować tajemnice.
-Wiesz...ja w sumie muszę ci to powiedzieć....

piątek, 24 sierpnia 2012

Powrót do Tajemniczej Krainy cz.2

Na początku chciałam się pochwalić trzecim miejscem u Ziry! (to mój pierwszy konkurs)
Dzięki, Zira!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Całe stado się najadło, więc wyruszyło w drogę do Tajemniczej Krainy. Simvu zaczął się denerwować, był jeszcze mały
-A co gdy ten cień będzie chciał mnie zaatakować?-myślał-No ale przecież jest tu całe stado! Mój tata jest bardzo silny, nie mówiąc o dziadku, babci!-pocieszał się
Doszli do zarośli. Zobaczyli wielki wodospad. |
Ależ tu pięknie! Mały Książę, miałeś rację, tu naprawdę jest pięknie-zachwycała się Nala
-A nie mówiłem?-śmiał się Simvu.
-Prawdziwy raj-powiedział Kopa-i co, Simvu, nie bałeś się?-
-Oczywiście, że nie-Lewek wypiął pierś
-Ma to po mnie-zaśmiał się Kopa
-Raczej po mnie-zaśmiał się Kovu-To ja jestem jego ojcem. No i o wiele bardziej silniejszy i odważniejszy od ciebie!-zakpił
-Ach tak? Przekonajmy się!-powiedział i skoczył na przyjaciela
-Agrrrr....Hahahaha!-Obaj przyjaciele gryżli się i śmiali naprzemian
-Ależ się tu wesoło zrobiło!-powiedziała jedna z lwic
Simvu zapomniał na chwilę że potwornie wczoraj się tutaj bał.
Zapuścił się nieco w stronę wodopoju.
-Uważaj na siebie!-Krzyknęła Kiara
Mały Książę pochylił się nad wodą i po chwili chłeptał ją.
-Więc znowu to przyszedłeś...-powiedział to głos cichy, ale zdecydowany
Powoli, z między liści wyłoniła się Zika.
-Myślałam że po wczorajszym już tu nic mi nie przypełznie...Myliłam się!-Warknęła i rzuciła się na młodego Księcia
-Agrrrrrrra-warczała i zadawała Simvu kolejne ciosy
-Ale...za co...dlaczego?!-krzyczał Simvu-Czy to rodzinna tradycja?!-Zika przestała go bić
-O czym ty mówisz?-zapytała, nieco zdenerwowana
-No...wujkowie Kopa i Mheetu....chociaż ich pobili Zira i Skaza, dziadek-przestraszony Simvu powiedział o wszystkim
-Zira...mama była jej fanką...szalała za Skazą....-Zika jakby była w transie-Kim ty jesteś?-zapytała, już nieco łagodniej
-Syn Kovu i K-
-Kovu...Miałam być taka jak on...- powiedziała bo dwa lewki usłyszały głosy rodziców Przyszłego króla
-Ale co...-nie zdążył powiedzieć Simvu
-No co ty tu robisz? Nie słyszałeś jak cię wołaliśmy?-zapytała Vitani
-Nie, ciociu...już wracam!
Simvu zobaczył że koło Vit stoją jeszcze Kopa, Mheetu i jego tata, Kovu
Razem wrócili do stada.
Simvu wiedział, że to nie jedyne spotkanie z Ziką
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ten drugi rysunek to ja narysowałam jak Zika w transie była :p

środa, 22 sierpnia 2012

Powrót do Tajemniczej Krainy cz1

Już na początku chciałam Was przeprosić za niepisanie notek, ale transfer się zużył :C STRASZNIE przepraszam! :C :C
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziś jest ten dzień. Dzień w którym Simvu miał iść razem ze stadem do Tajemniczej Krainy. Nie obudził całego stada jak zwykle, tylko po cichutku wyszedł na zewnątrz. Akurat słońce wschodziło. Popatrzył się na wschodzące słońce. Nie wiedział, że tak naprawdę obserwują go rodzice.
-To ty powinieneś go pouczyć!-cicho krzyknęłą Kiara
-Ale to ty jesteś najważniejsza w stadzie. Ty od początku byłaś królową!-odciął się Kovu
-Ale tego nie chciałam-zaśmiała się.
-Mimo wszystko od urodzenia nią byłaś i już- tu zaśmiał się Kovu
-W naszym stadzie to zawsze ojcowie opopwiadali o Lwiej Ziemi, Kręgu życia i tak dalej...
-I to oni byli prawowitymi następcami tronu!-odgryzł się król-Twój ojciec Simba, Mufasa, Ahadi...
-Aha i ja wcale nie byłam od urodzenia! Na początku był to Kopa!
- Ale zaginięciu Kopy ty przeszłaś na tron-Kovu zdawał się wygrywać
-Mimo wszystko jesteś lwem, on też, więc Ciebie bardziej posłucha-Kiara nie dawała za wygraną
-A moim zdaniem niech idzie Kovu. Kiara ma rację, w naszym stadzie to zawsze ojcowie opowiadali o takich sprawach-wtrącił się Simba -I nie mówię tego, bo jestem po stronie Kiary, czy coś. Tak po prostu jest.
-Ech, no dobrze. W końcu to dla mojego syna!-rozpogodził się
Małe, jasno brązowe lwiątko stało się nagle bardzo poważne. Rozmyślało o życiu.
-Piękny wschód słońca, co?
-Tak tato, bardzo-małego księcia zaskoczył widok ojca, ale nie dał tego po sobie poznać
-Synu...widzisz te antylopy?
-Tak, widzę-odpowiedział, jakby z westchnieniem
-Co z nimi robimy?
-No...jemy je...rządzimy nimi...
-No widzisz, Simvu. Teraz ci się wydaje że to takie "nic". Ale zaraz powiem ci coś, dzięki czemu przestaniesz tak myśleć. Te antylopy, hipopotamy, ptaki. zebry-dzięki nim żyjemy. A one dzięki nam. Nie wolno traktować je jak śmiecie. To nasi przyjaciele
-Ale...jeśli to nasi przyjaciele to jak to jest że ich zjadamy? To trochę nie fer...-Simvu poczuł się zagubiony
-Ach, mój mały Książę. Jesteśmy w kręgu życia. Dzięki każdej urodzonej istocie krąg życia zatacza kolejne kręgi-Kovu spojrzał na syna z troską
-Ahhaaa...rozumiem-powiedział to, chociaż Kovu wie, on wcale tego nie rozumie. Oboje to wiedzieli.
-Jesteśmy jednością-powiedział król Lwiej Ziemi na zakończenie rozmowy
Słońce było już na niebie. Lwice powoli szły na polowanie, a do dumnego ojca i syna podeszłą Kiara. I ona była dumna ze swojego męża. Spojrzała na niego, a ten jej odpowiedział wzrokiem. Simvu wiedział, oni dają sobie różne znaki, próbował odczytać, ale nie potrafił. Nadeszli Simba, Nala, Kopa i reszta rodziny. Wszyscy mieli te same miny. Jakby zmęczone, ale patrzyły z miłością i zadowoleniem. Byli zadowolenie, iż mały Simvu miał już za sobą rozmowę z ojcem. Mimo tego, że mały nic nie pojął, każdy wiedział, nadejdzie chwila w której Przyszły król zrozumie wszystko. Tak jak jego przodkowie. Kiara była szczęśliwa.Kovu niby też miał jakieś gadki.One niestety nie były skierowane ku pokojowi. Simba był zaskoczony. Mufasa udawał że wszystko kuma. Jedynie Taka jeszcze wtedy coś pojął.I Ahadi miał swoją rozmowę.
                                                     Bo wszyscy jesteśmy Jednością
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No hej jestem już w domu i piszę z polskimi znakami C: Ta rozmowa Kovu z Kiarą (na początku) to nie miała być kłótnia, bo trochę wygląda :p Małżeńskie przekomarzanie xD
I wielkie dzięki, że jesteście ze mną!

wtorek, 14 sierpnia 2012

Zdumienie, radosc, zlosc.

h

Simvu mial juz wiek mlodzienczy (tyle ile mieli Kovu i Kiara jak sie poznali) a razem z nim Zika. Mogl chodzic po calej Lwiej Ziemi. Rodzice puszczali go, bo sami mieli nadopiekunczych opiekunow.
Pewnego dnia jak zwykle chcial pobawic sie razem z przyjaciolmi. Jednak zaden nie mial czasu. Zrezygnowany i znudzony lewek pobiegl przed siebie. Nie zauwazyl ze minal granice swej ziemi. Doszedl do jakiejs krainy. Byla taka piekna! Ptaki, liany, drzewa i...cien.
-No i co z tego-pomyslal Simvu-tu jest tyle tych drzew i zwierzat ze to nic.
Zdenerwowal sie kiedy ten sam cien po raz ktorys skradal sie za nim. Wystraszyl sie poniewaz zauwazyl ze zmrok sie zbiza.
A cien dalej za nim lazil. W pewnym momencie Simvuwystraszyl sie nie na zarty. Bylo juz ciemno i ten cien zaczal warczec! Tak cichutko. Ale dalo sie uslyszec. Nie mogl sie wydostac z tej dzungli! Ta puszcza nie byla juz niesamowita, a przerazajaca. Na szczescie po kilku minutach Simvu uslyszal nawolywanie swojej mamy, Kiary
-Simvuu!-glos sie zalamywal i wyraznie bylo sluchac ze Kiara plakala
-Maa-mooo! Tu jestem, tu!-Jej synek o malo co sie nie poplakal ze szczescia-Mamo, tato!
Och, kochaany...Tak sie o ciebie martilismy!-rzekl Kovu przytulajac do siebie syna-dlaczego uciekles tak daleko?
-Ja...ja nawet nie wiem kiedy to sie stalo...bylem taki znudzony ze nie wiedzialem gdzie ide...przepraszam!-Maly zauwazyl ze nie tylko jego rodzice przyszli, a cale stado
-Simvu nastepnym razem powiedz jak sie bedziesz nudzil, dobrze?-Zapytala Nala
-Tak, babciu...
-A moze jutro tu przyjdziemy? Ta kraina jest piekna, na prawde,  przerazajaca sie robi w nocy...-zapytal wstajac
-Na pewno. Tylko tym razem postaraj sie nie zgubic, ksiaze-zasmial sie Simba
-O na pewno nie! To byla nauczka chyba najgorsza ze wszystkich innych-zasmial sie Simvu
-No, a teraz chodzmy juz! Na pewno moj maly ksiaze jest glodny-tutaj zasmial sie Kovu
-I to jak!-odcial sie maly ksiaze
Kovu wzial swego malego ksiecia w pysk, nastepnie przezucil na glowe. Simvu zauwazyl cien. Chcial sie wychylic, w koncu nie jest sam.
-Co jest, maly ksiaze, chcialbys powrocic do swej puszczy?-zazartowala jedna z lwic
Simvu nie odpowiedzial, popatrzyl tylko w dal, gdzie stal cien. Usmiechnal sie
-Kiedys na pewno tam powroce i odkryje ten cien-powiedzial ledwie slyszalnie.
-Co tam mruczysz, maly ksiaze?-zapytala Kiara
-Nic-odpowiedzial maly lewek-jestem glodny
Rozesmialo sie cale stado. Raznym krokiem poszli na Lwia Skale, gdzie nastepnego dnia mieli powrocic na tajemnicza kraine.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Chyba latwo sie domyslic kto to ;p I chce wam podziekowac, 3 dni a juz dwie obserwatorki i 20 lwow obejrzalo mojego bloga C: Nowa nota bedzie dzis wieczorem lub poznej nocy. W najgorszym przypadku jutro (ale napewno nie z rana).

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Szczesliwe i nieszczesliwe dziecinstwo.

Simvu mial wspaniale zycie. Mimo ze urodzil sie kilka dni temu byl szczesliwy jak nikt inny. Z radoscia poznawal swiat. Razem z Kovu i Kiara chodzili na spacery po sawannie. Czesto razem z nimi szli Simba i Nala. Oraz Kopa i Mheetu (w mojej wersji sa oni zywi), i Tojo. Bawil sie z wnukami Tamy, Malki, Chumviego (jak dla mnie to samiec) i Kuli. Czasami wszyscy wyzej napisani oraz dzieci przyjaciol Simby spotykali sie w umowionym miejscu i gadali, smiali sie i bawili. Wspominali dziecinstwo.
Takiego szczescia nie miala Zika. Oczywiscie, byla ciekawa swiata. Ale przez to, ze na ziemi na ktorej mieszkaly nie bylo zadnych lwow oprocz nich, wolala swoje wlasne towarzystwo, niz innych. Matka chciala aby kiedys i ona zalozyla wlasne stado. W tym celu od malego opowiadala i uczyla ja o zyciu w stadzie. Zika byla jednak strasznie uparta i jak cos jej sie niepodobalo uciekala. Na ogol lubila opowiesci mamy. Pewnego dnia cwiczyla z mama skradanie. Arana chciala jej cos powiedziec odnosnie skradania, ale zdazyla. Upadla. Zasnela. Na zawsze.Zika miala dopiero poltora roku. Strasznie ja oplakiwala. Nie mogla spac, jesc i pic.Proces ten trwal ok.3 miesiace. Po owych miesiacach Zika wziela sie w garsc i postanowila zyc tak, jak chcialaby jej ukochana mama, Arana. Usamodzielnila sie i byla zla, przysiegala ze kiedys to ona zostanie krolowa.

piątek, 10 sierpnia 2012

Dwa lwy, tak blisko a tak daleko

Slonce zaczelo wschodzic. Zwierzyna biegla w strone lwiej skaly. Tak, zycie zatoczylo kolejny krag.    Wtedy juz krolowa Kiara byla w ciazy. Caly czas zastanawiali sie nad imieniem. Ale nie tylko oni. Byla tez inna lwica, Arana, jedna ze stada Ziry. Cofamy sie w czasie. Nie chciala ona dolaczyc sie do stada Simby po bitwie. Zapatrzona w smierc Ziry, uciekla daleko, daleko z Lwiej i Zlej Ziemi. Byla wtedy w ciazy. Urodzila.
-Nazwe cie Zika. Na czesc Ziry-usmiechnela sie-bedziesz jak jej syn Kovu. Kocham cie Zika.
Niestety, po poltora roku zmarla. Mala Zika sama nabierala samodzielnosci i potrafila co nieco upolowac. A teraz wracamy do Kiary i Kovu. Mieli synka. Malutkie lwiatko. Kiara spojrzala na synka. Dalej nie mial imienia. A byl zaskakujaco podobny z wygladu do Simby i swego ojca.
-Simvu-powiedziala
-Co powiedzialas?-to pytanie zadal przechodzacy obok Kovu.
-Simvu-powtorzyla-polaczenie twojego imienia i mojego ojca. Moze nie jest oryginalne, ale  nie chce dac mu inaczej na imie...Zgadzasz sie?-spojrzala blagalnie na meza
-Hmmm...Moj potomek ma niemal takie samo imie jak ja...Oczywiscie ze tak, Krolowo Kiaro-zasmial sie
Niedlugo potem byly chrzciny. Czyli 3 pierwsze linijki. Przyszedl Rafiki i pokazal zwierzetom przyszlego krola Lwiej Ziemi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Troche krotko, ale coz, bylam ciut zajeta :p

czwartek, 9 sierpnia 2012

Powitanie

Hej! Jestem 13-letnia fanka Krola lwa. Przygody ktore bede opisywala naleza do Simvu i Ziki. Na pewno imiona kojarzycie, prawda? Wszystkiego dowiecie sie na tym blogu :D Kto to, skad pochodzi, itede :p Bede tez robic charakterystyke moich lwow, jesli zechcecie. Chce was tez przeprosic za bledy, ale jestem na wakacjach u babci i do 19 sierpnia, a na komputerze wujka, z ktorego korzystam, nie da sie robic polskich znakow :c Odpowiem na kazde pytanie. Pytajcie, jesli chcecie sie dowiedziec np. kogo uwazam za ojca Kovu :D