środa, 22 sierpnia 2012

Powrót do Tajemniczej Krainy cz1

Już na początku chciałam Was przeprosić za niepisanie notek, ale transfer się zużył :C STRASZNIE przepraszam! :C :C
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziś jest ten dzień. Dzień w którym Simvu miał iść razem ze stadem do Tajemniczej Krainy. Nie obudził całego stada jak zwykle, tylko po cichutku wyszedł na zewnątrz. Akurat słońce wschodziło. Popatrzył się na wschodzące słońce. Nie wiedział, że tak naprawdę obserwują go rodzice.
-To ty powinieneś go pouczyć!-cicho krzyknęłą Kiara
-Ale to ty jesteś najważniejsza w stadzie. Ty od początku byłaś królową!-odciął się Kovu
-Ale tego nie chciałam-zaśmiała się.
-Mimo wszystko od urodzenia nią byłaś i już- tu zaśmiał się Kovu
-W naszym stadzie to zawsze ojcowie opopwiadali o Lwiej Ziemi, Kręgu życia i tak dalej...
-I to oni byli prawowitymi następcami tronu!-odgryzł się król-Twój ojciec Simba, Mufasa, Ahadi...
-Aha i ja wcale nie byłam od urodzenia! Na początku był to Kopa!
- Ale zaginięciu Kopy ty przeszłaś na tron-Kovu zdawał się wygrywać
-Mimo wszystko jesteś lwem, on też, więc Ciebie bardziej posłucha-Kiara nie dawała za wygraną
-A moim zdaniem niech idzie Kovu. Kiara ma rację, w naszym stadzie to zawsze ojcowie opowiadali o takich sprawach-wtrącił się Simba -I nie mówię tego, bo jestem po stronie Kiary, czy coś. Tak po prostu jest.
-Ech, no dobrze. W końcu to dla mojego syna!-rozpogodził się
Małe, jasno brązowe lwiątko stało się nagle bardzo poważne. Rozmyślało o życiu.
-Piękny wschód słońca, co?
-Tak tato, bardzo-małego księcia zaskoczył widok ojca, ale nie dał tego po sobie poznać
-Synu...widzisz te antylopy?
-Tak, widzę-odpowiedział, jakby z westchnieniem
-Co z nimi robimy?
-No...jemy je...rządzimy nimi...
-No widzisz, Simvu. Teraz ci się wydaje że to takie "nic". Ale zaraz powiem ci coś, dzięki czemu przestaniesz tak myśleć. Te antylopy, hipopotamy, ptaki. zebry-dzięki nim żyjemy. A one dzięki nam. Nie wolno traktować je jak śmiecie. To nasi przyjaciele
-Ale...jeśli to nasi przyjaciele to jak to jest że ich zjadamy? To trochę nie fer...-Simvu poczuł się zagubiony
-Ach, mój mały Książę. Jesteśmy w kręgu życia. Dzięki każdej urodzonej istocie krąg życia zatacza kolejne kręgi-Kovu spojrzał na syna z troską
-Ahhaaa...rozumiem-powiedział to, chociaż Kovu wie, on wcale tego nie rozumie. Oboje to wiedzieli.
-Jesteśmy jednością-powiedział król Lwiej Ziemi na zakończenie rozmowy
Słońce było już na niebie. Lwice powoli szły na polowanie, a do dumnego ojca i syna podeszłą Kiara. I ona była dumna ze swojego męża. Spojrzała na niego, a ten jej odpowiedział wzrokiem. Simvu wiedział, oni dają sobie różne znaki, próbował odczytać, ale nie potrafił. Nadeszli Simba, Nala, Kopa i reszta rodziny. Wszyscy mieli te same miny. Jakby zmęczone, ale patrzyły z miłością i zadowoleniem. Byli zadowolenie, iż mały Simvu miał już za sobą rozmowę z ojcem. Mimo tego, że mały nic nie pojął, każdy wiedział, nadejdzie chwila w której Przyszły król zrozumie wszystko. Tak jak jego przodkowie. Kiara była szczęśliwa.Kovu niby też miał jakieś gadki.One niestety nie były skierowane ku pokojowi. Simba był zaskoczony. Mufasa udawał że wszystko kuma. Jedynie Taka jeszcze wtedy coś pojął.I Ahadi miał swoją rozmowę.
                                                     Bo wszyscy jesteśmy Jednością
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No hej jestem już w domu i piszę z polskimi znakami C: Ta rozmowa Kovu z Kiarą (na początku) to nie miała być kłótnia, bo trochę wygląda :p Małżeńskie przekomarzanie xD
I wielkie dzięki, że jesteście ze mną!

1 komentarz: