Simvu mial juz wiek mlodzienczy (tyle ile mieli Kovu i Kiara jak sie poznali) a razem z nim Zika. Mogl chodzic po calej Lwiej Ziemi. Rodzice puszczali go, bo sami mieli nadopiekunczych opiekunow.
Pewnego dnia jak zwykle chcial pobawic sie razem z przyjaciolmi. Jednak zaden nie mial czasu. Zrezygnowany i znudzony lewek pobiegl przed siebie. Nie zauwazyl ze minal granice swej ziemi. Doszedl do jakiejs krainy. Byla taka piekna! Ptaki, liany, drzewa i...cien.
-No i co z tego-pomyslal Simvu-tu jest tyle tych drzew i zwierzat ze to nic.Zdenerwowal sie kiedy ten sam cien po raz ktorys skradal sie za nim. Wystraszyl sie poniewaz zauwazyl ze zmrok sie zbiza.
A cien dalej za nim lazil. W pewnym momencie Simvuwystraszyl sie nie na zarty. Bylo juz ciemno i ten cien zaczal warczec! Tak cichutko. Ale dalo sie uslyszec. Nie mogl sie wydostac z tej dzungli! Ta puszcza nie byla juz niesamowita, a przerazajaca. Na szczescie po kilku minutach Simvu uslyszal nawolywanie swojej mamy, Kiary
-Simvuu!-glos sie zalamywal i wyraznie bylo sluchac ze Kiara plakala
-Maa-mooo! Tu jestem, tu!-Jej synek o malo co sie nie poplakal ze szczescia-Mamo, tato!
Och, kochaany...Tak sie o ciebie martilismy!-rzekl Kovu przytulajac do siebie syna-dlaczego uciekles tak daleko?
-Ja...ja nawet nie wiem kiedy to sie stalo...bylem taki znudzony ze nie wiedzialem gdzie ide...przepraszam!-Maly zauwazyl ze nie tylko jego rodzice przyszli, a cale stado
-Simvu nastepnym razem powiedz jak sie bedziesz nudzil, dobrze?-Zapytala Nala
-Tak, babciu...
-A moze jutro tu przyjdziemy? Ta kraina jest piekna, na prawde, przerazajaca sie robi w nocy...-zapytal wstajac
-Na pewno. Tylko tym razem postaraj sie nie zgubic, ksiaze-zasmial sie Simba
-O na pewno nie! To byla nauczka chyba najgorsza ze wszystkich innych-zasmial sie Simvu
-No, a teraz chodzmy juz! Na pewno moj maly ksiaze jest glodny-tutaj zasmial sie Kovu
-I to jak!-odcial sie maly ksiaze
Kovu wzial swego malego ksiecia w pysk, nastepnie przezucil na glowe. Simvu zauwazyl cien. Chcial sie wychylic, w koncu nie jest sam.
-Co jest, maly ksiaze, chcialbys powrocic do swej puszczy?-zazartowala jedna z lwic
Simvu nie odpowiedzial, popatrzyl tylko w dal, gdzie stal cien. Usmiechnal sie
-Kiedys na pewno tam powroce i odkryje ten cien-powiedzial ledwie slyszalnie.
-Co tam mruczysz, maly ksiaze?-zapytala Kiara
-Nic-odpowiedzial maly lewek-jestem glodny
Rozesmialo sie cale stado. Raznym krokiem poszli na Lwia Skale, gdzie nastepnego dnia mieli powrocic na tajemnicza kraine.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Chyba latwo sie domyslic kto to ;p I chce wam podziekowac, 3 dni a juz dwie obserwatorki i 20 lwow obejrzalo mojego bloga C: Nowa nota bedzie dzis wieczorem lub poznej nocy. W najgorszym przypadku jutro (ale napewno nie z rana).

Ekstra! zapraszam na notkę
OdpowiedzUsuńDzieki! Juz widzialam jest swietna!
OdpowiedzUsuń